***
-Chase! Chase! Wstawaj w końcu!-budził go ktoś.
Otworzył oczy i przeciągnął się. Spojrzał na osobę.
-Wuya, a co ty tu robisz?-spytał zaspanym głosem.
-Przyszłam cię obudzić. Wiesz w ogóle, która jest godzina?-spytała.
-Nie, a która jest?-spytał pocierając oko otwartą dłonią.
Zaczynał się powoli budzić.
-Pierwsza-odpowiedziała Wuya.-Nawet ja tyle nie śpię-skomentowała.
-Świetnie-jęknął czarnowłosy i opadł na poduszki.-Możesz wyjść?-spytał.
-Czekam na obiedzie-powiedziała wychodząc.
Chase wstał w momence, w którym trzasnęły drzwi. Poszedł do łazienki i orzeźwił się. Gdy wyszedł był już mniej więcej obudzony i zaczął się uberać. Założył swoją zbroję, rozczesał włosy i poszedł na śnadan... tj. obiad.
Wszedł d sali i zobaczył w nich Wuyę i swoją uczennicę. Usiadł na swoim miejscu i bez słowa zajął się swoim daniem. Obiad mijał w ciszy. W końcu Wuya nie wytrzymała.
-O której poszedłeś wczoraj spać?-spytała.
-O tej co zwykle-odpowiedział spokojnie, nawet na nią nie patrząc.
-A o czym śniłeś?-spytała znowu.
Książę Ciemności zastanowił się przez chwilę. Zamknął oczy i zarszczył brwi. Przypomniał sobie sen.
-O aniele-odpowiedział szczerze.
-Aniele?-zaciekawiła się wiedźma.
-Tak, aniele. Wiesz, taki ze skrzydłami, w białej szacie... Kogoś mi przypominał...-zastanowił się.
-Aha...
Chase skończywszy jeść, chciał wstać od stołu, gdy nagle ktoś przeszedł przez drzwi. Chase obrócił się na krześle.
To ten anioł, który mi się śnił!-pomyślał zdziwiony Chase.
Anioł miał krótkie, sterczące na wszystkie strony, białe włosy. Ubrany był w biały t-shirt, jasną, skórzaną kurtkę, jeans'owe spodnie z szerokimi nogawkami i najzwyklejsze buty. Na ustach gościł mu szczery uśmiech, a z pleców wyrastała para śnieżnobiałych skrzydeł.
Anioł miał krótkie, sterczące na wszystkie strony, białe włosy. Ubrany był w biały t-shirt, jasną, skórzaną kurtkę, jeans'owe spodnie z szerokimi nogawkami i najzwyklejsze buty. Na ustach gościł mu szczery uśmiech, a z pleców wyrastała para śnieżnobiałych skrzydeł.
-Tu jesteś!-krzyknął.-Szukam cię po całym Tybecie!-powiedział.
-Kim jesteś?-spytał Chase marszcząc brwi.
-Twoim starszym bratem-odpowiedział anioł.
-Kim?-zdziwili się wszyscy.
-Jestem starszym bratem Chase'a-powtórzył skrzydlaty.
-Ale ja nie mam starszego brata!-oburzył się czarnowłosy.
-Aaa... Bo ty nie wiesz!-walnął się otwartą dłonią w czoło anioł.
-Niby czego nie wiem?-spytał Chase.
-Dobra... Eee... Zacznijmy od początku... Jestem Scar. Jestem twoim starszym bratem, ale mam inną matkę-powedział.
-Co?!-krzyknął Chase i wstał od stołu.
-Nasz ojciec był aniołem. Chyba nie myślałeś, że związałby się z elficą na stałe?-spytał ironicznie Scar.
-El-elficą?!-wykrzyknął Chase.-Wychowałem się w ludzkiej rodzinie!-krzyknął oburzony.
Teraz to Scar się zdziwił.
-Ty naprawdę nie wiesz?-spytał cicho.
-Czego nie wiem?-Władca Heylinu zaczynał się już powoli denerwować.
Scar zacisnął dłonie w pięści.
-Jak mogli ci nie powiedzieć? Na dodatek oddali cię jacymś obcym ludziom, którzy traktowali cię jak jakiegoś wyrzutka. Gdybym wiedział od razu bym cię stamtąd zabrał-mówił do siebie.
Przez chilę panowała niezręczna cisza. Słychać było jedynie łkanie Scara. Chase wyraźnie chciał coś powiedzieć, ale nie wiedział co. Westchnął tylko i spuścił wzrok. Pdszedł do anioła i położył mu dłoń na ramieniu.
-Może... Chodź, opowiesz mi wszystko na spokojnie-zaproponował i wymusił na twarzy coś na kształt uśmiechu.
-D-dobrze-szepnął Scar i poszedł za Chasem do jego sypialni.
-Kim?-zdziwili się wszyscy.
-Jestem starszym bratem Chase'a-powtórzył skrzydlaty.
-Ale ja nie mam starszego brata!-oburzył się czarnowłosy.
-Aaa... Bo ty nie wiesz!-walnął się otwartą dłonią w czoło anioł.
-Niby czego nie wiem?-spytał Chase.
-Dobra... Eee... Zacznijmy od początku... Jestem Scar. Jestem twoim starszym bratem, ale mam inną matkę-powedział.
-Co?!-krzyknął Chase i wstał od stołu.
-Nasz ojciec był aniołem. Chyba nie myślałeś, że związałby się z elficą na stałe?-spytał ironicznie Scar.
-El-elficą?!-wykrzyknął Chase.-Wychowałem się w ludzkiej rodzinie!-krzyknął oburzony.
Teraz to Scar się zdziwił.
-Ty naprawdę nie wiesz?-spytał cicho.
-Czego nie wiem?-Władca Heylinu zaczynał się już powoli denerwować.
Scar zacisnął dłonie w pięści.
-Jak mogli ci nie powiedzieć? Na dodatek oddali cię jacymś obcym ludziom, którzy traktowali cię jak jakiegoś wyrzutka. Gdybym wiedział od razu bym cię stamtąd zabrał-mówił do siebie.
Przez chilę panowała niezręczna cisza. Słychać było jedynie łkanie Scara. Chase wyraźnie chciał coś powiedzieć, ale nie wiedział co. Westchnął tylko i spuścił wzrok. Pdszedł do anioła i położył mu dłoń na ramieniu.
-Może... Chodź, opowiesz mi wszystko na spokojnie-zaproponował i wymusił na twarzy coś na kształt uśmiechu.
-D-dobrze-szepnął Scar i poszedł za Chasem do jego sypialni.
~*~
Chase po usłyszeniu historii, którą opowiedział mu Scar usiadł na łóżku i opierając łokcie o kolana złapał się za głowę.
-Rozumiem, że to może być dla ciebie trudne, ale...-zaczął Scar.
-Dlaczego dowiaduję się dopiero teraz?-przerwał mu Chase.-Czemu musiałem na to czekać tyle lat, aby dowiedzieć się prawdy o własnych rodzicach?-spytał szeptem.