piątek, 26 kwietnia 2013

Rozdział IV


         Rozdział IV 

Na początek muszę wszystkich przeprosić za to jak dłogo nie było notki, ale rozumiecie jedna autorka ma zastuj wyobraźni, a ta druga chyba coś sobie zrobiła (znaków życia-brak), tak samo brak czasu (nauczyciele nie mają co robić tylko nam dodatkowe zadania dawać) oraz przez pewien czas miałam "malutki" problem z komputerem, ale już OK. Po drugie - jak zauważyliście jest blog ma nowy wystrój nad którym oczywiście jeszcze pracuję, więc jakby coś było nie tak dawajcie znać i po trzecie wasza upragniona notka (może krótka i nie najlepsza, ale nienawidze pisać w pośpiechu, a druga autorka dość często mnie poganiała): 


            Noc. Otchłań, którą rozświetlają tysiące gwiazd. Czasem gdy jakaś spadnie ludzie zamykają oczy myśląc życzenie. Jakie to są prośby? Banalne. Dorośli proszą o pieniądze, nastolatki o miłość lub popularność, a dzieci o zabawki, które i tak po paru dniach im się znudzą. Czy którekolwiek z nich prosiło o ciepły posiłek, miękkie łóżko czy rodzinę, która by krzywo na ciebie nie patrzyła.  O to właśnie prosiła Fate. Podchodziła po cichu do okna i patrzyła w niebo dopóki nie zasnęła. Marzyła, że kiedyś ktoś po nią przyjdzie. Zaopiekuje się nią. Będzie chciana.

…Ale marzenia nigdy się nie spełniają…


           Fate po cichu wymknęła się ze swojej komnaty.  Wszystkie jej zmysły znacznie się wyostrzyły od momentu gdy tu przyjechała. Rada Heylinu nic jej nie powiedziała. Ogłosiła tylko, że będzie się uczyć pod okiem wielkiego mistrza.  Ta cała rada Heylińska nie musiała używać siły żeby ją z stamtąd wyciągnąć. Miała nauczyć się walczyć, jednak odkąd tu jest nie było żadnego treningu i nadal nie znała swojej roli tutaj.  Nie było jej tu źle. Było znacznie lepiej niż tam-w sierocińcu. Znacznie lepiej: smaczne posiłki, ciepła woda w kranie i miękkie łóżko, ale chciała wiedzieć więcej. Szła przed siebie. Coś ciągnęło ją w głąb pałacu. Czuła, wiedziała, że tam powinna teraz być. Jej przeczucia nigdy jeszcze nie zawiodły. Chociaż faktycznie często wpędzały ją w niezłe tarapaty. Właśnie teraz, pierwszy raz od dawna nie miała pewności czy dobrze robi wymykając się. Nikt jej nie pozwolił wychodzić ani szwendać się po korytarzach, a jej mistrz chyba nie należał do osób szczególnie wyrozumiałych.  
Od najmłodszych lat wiedziała wszystko o każdym zanim jeszcze zaczęła z nim rozmawiać. Po prostu umiem patrzeć myślała często, ale to nie było normalne. Teraz kiedy sobie przypominała przez co musiała przechodzić….i to tylko przez to…Mamo czy to dlatego mnie zostawiłaś? Czy ty też miałaś mnie za dziwoląga? Dlatego mnie zostawiłaś? Chcę wiedzieć…co ze mną nie tak…Muszę poznać prawdę...
Dziewczyna zatrzymała się. W powietrzu wisiał dziwny zapach siarki. Poza tym  ktoś tu był. I nadal jest. Od ścian echem zaczęły odbijać się czyjeś kroki jednak dziewczyna wciąż nikogo nie widziała.

-Halo? Ktoś tu jest? Mistrzu? Wuya?- pytała, ale nikt nie odpowiadał.

Lepiej będzie jak wrócę do siebie, już i tak za bardzo odeszłam od pokoju.

Nie podobało jej się to. Przez chwilę wydawała się jakby przestraszona. W drodze do komnaty cały czas oglądała się za siebie sprawdzając czy nikt za nią nie idzie. Ale nie było nikogo. A dziewczyna wciąż czuła czyjś oddech na karku.  Wbiegła do komnaty i zatrzaskując za sobą drzwi zjechała po nich w dół. Po prostu to sobie wyobraziłam. Wciąż starała się uspokoić oddech. Coś zawibrowało w kieszeni jej bluzy. Komórka? Telefon wyglądał na stary i był gdzieniegdzie  trochę jakby przypalony.
Ręce dziewczyny zaczęły się trząść. To był prezent od jej starej przyjaciółki. Nie wiedziała już co się z nią działo. Straciły ze sobą całkowity kontakt. Ale…tak komórka…ona spłonęła w pożarze…razem z Luckasem…Skąd się tutaj wzięła i jak?Dziewczyna ślepo wpatrywała się w wibrujący telefon. Przed jej oczami przeleciały wspomnienia z tamtego dnia. Drżącymi wciąż dłońmi otworzyła klapkę komórki.
Masz 1 nową wiadomość. 

 Co mogłabyś zrobić żeby poznać prawdę?
                                      X
X? prawdę? To żart? 
-...Zrobiłabym wszystko...-wyszeptała wciąż nic nie rozumiejąc -Wszystko
Siedzę na podłodze, pod drzwiami w jakimś dziwnym pałacu z tygrysami zmieniającymi się w ludzi,  wpatrując się w niebo i trzymając w ręku komórkę, która żekomo spłonęła w pożarze rok temu. Heh. 
-Nic mnie już chyba nie zaskoczy

Masz 1 nową wiadomość.

Jesteś tego pewna?
                                        X

Pocieszcie się (a może i nie), że następna notka będzie szybciej i może będzie dłuższa