Rozdział IV
Na początek muszę wszystkich przeprosić za to jak dłogo nie było notki, ale rozumiecie jedna autorka ma zastuj wyobraźni, a ta druga chyba coś sobie zrobiła (znaków życia-brak), tak samo brak czasu (nauczyciele nie mają co robić tylko nam dodatkowe zadania dawać) oraz przez pewien czas miałam "malutki" problem z komputerem, ale już OK. Po drugie - jak zauważyliście jest blog ma nowy wystrój nad którym oczywiście jeszcze pracuję, więc jakby coś było nie tak dawajcie znać i po trzecie wasza upragniona notka (może krótka i nie najlepsza, ale nienawidze pisać w pośpiechu, a druga autorka dość często mnie poganiała):
Noc. Otchłań, którą rozświetlają tysiące gwiazd. Czasem gdy
jakaś spadnie ludzie zamykają oczy myśląc życzenie. Jakie to są prośby?
Banalne. Dorośli proszą o pieniądze, nastolatki o miłość lub popularność, a
dzieci o zabawki, które i tak po paru dniach im się znudzą. Czy którekolwiek z
nich prosiło o ciepły posiłek, miękkie łóżko czy rodzinę, która by krzywo na
ciebie nie patrzyła. O to właśnie
prosiła Fate. Podchodziła po cichu do okna i patrzyła w niebo dopóki nie
zasnęła. Marzyła, że kiedyś ktoś po nią przyjdzie. Zaopiekuje się nią. Będzie
chciana.
Fate po cichu wymknęła się ze swojej komnaty. Wszystkie jej zmysły znacznie się wyostrzyły
od momentu gdy tu przyjechała. Rada Heylinu nic jej nie powiedziała. Ogłosiła
tylko, że będzie się uczyć pod okiem wielkiego mistrza. Ta cała rada Heylińska nie musiała używać siły
żeby ją z stamtąd wyciągnąć. Miała nauczyć się walczyć, jednak odkąd tu jest
nie było żadnego treningu i nadal nie znała swojej roli tutaj. Nie było jej tu źle. Było znacznie lepiej niż
tam-w sierocińcu. Znacznie lepiej: smaczne posiłki, ciepła woda w kranie i
miękkie łóżko, ale chciała wiedzieć więcej. Szła przed siebie. Coś ciągnęło ją w głąb pałacu. Czuła,
wiedziała, że tam powinna teraz być. Jej przeczucia nigdy jeszcze nie zawiodły.
Chociaż faktycznie często wpędzały ją w niezłe tarapaty. Właśnie teraz,
pierwszy raz od dawna nie miała pewności czy dobrze robi wymykając się. Nikt
jej nie pozwolił wychodzić ani szwendać się po korytarzach, a jej mistrz chyba
nie należał do osób szczególnie wyrozumiałych.
Od najmłodszych lat wiedziała wszystko o każdym zanim
jeszcze zaczęła z nim rozmawiać. Po prostu umiem patrzeć myślała często, ale to
nie było normalne. Teraz kiedy sobie przypominała przez co musiała przechodzić….i
to tylko przez to…Mamo czy to dlatego mnie zostawiłaś? Czy ty też miałaś mnie
za dziwoląga? Dlatego mnie zostawiłaś? Chcę wiedzieć…co ze mną nie tak…Muszę poznać prawdę...
Dziewczyna zatrzymała się. W powietrzu wisiał dziwny zapach
siarki. Poza tym ktoś tu był. I nadal
jest. Od ścian echem zaczęły odbijać się czyjeś kroki jednak dziewczyna wciąż
nikogo nie widziała.
-Halo? Ktoś tu jest? Mistrzu? Wuya?- pytała, ale nikt nie
odpowiadał.
Lepiej będzie jak wrócę do siebie, już i tak za bardzo
odeszłam od pokoju.
Nie podobało jej się to. Przez chwilę wydawała się jakby
przestraszona. W drodze do komnaty cały czas oglądała się za siebie sprawdzając
czy nikt za nią nie idzie. Ale nie było nikogo. A dziewczyna wciąż czuła czyjś
oddech na karku. Wbiegła do komnaty i
zatrzaskując za sobą drzwi zjechała po nich w dół. Po prostu to sobie
wyobraziłam. Wciąż starała się uspokoić oddech. Coś zawibrowało w kieszeni jej
bluzy. Komórka? Telefon wyglądał na stary i był gdzieniegdzie trochę jakby przypalony.
Ręce dziewczyny zaczęły się trząść. To był prezent od jej
starej przyjaciółki. Nie wiedziała już co się z nią działo. Straciły ze sobą
całkowity kontakt. Ale…tak komórka…ona spłonęła w pożarze…razem z Luckasem…Skąd się tutaj wzięła i jak?Dziewczyna
ślepo wpatrywała się w wibrujący telefon. Przed jej oczami przeleciały
wspomnienia z tamtego dnia. Drżącymi wciąż dłońmi otworzyła klapkę komórki.
Masz 1 nową wiadomość.
Co mogłabyś zrobić żeby poznać prawdę?
X
X? prawdę? To żart?
-...Zrobiłabym wszystko...-wyszeptała wciąż nic nie rozumiejąc -Wszystko
Siedzę na podłodze, pod drzwiami w jakimś dziwnym pałacu z tygrysami zmieniającymi się w ludzi, wpatrując się w niebo i trzymając w ręku komórkę, która żekomo spłonęła w pożarze rok temu. Heh.
-Nic mnie już chyba nie zaskoczy
Masz 1 nową wiadomość.
Jesteś tego pewna?
X
Pocieszcie się (a może i nie), że następna notka będzie szybciej i może będzie dłuższa