piątek, 14 czerwca 2013

Rozdział VI

Scar pojawił się nagle na jednym z kwiatów lilii wodnych. W oddali widać było ogromny, wręcz baśniowy pałac. Białowłosy rozłożył skrzydła i razem z innymi aniołami zaczął lecieć w kierunku Akademii.
Gdy wylądował (tym razem majestatycznie), podszedł do niego jeden z profesorów. Mężczyzna ten miał długie, srebrne włosy i stalowe oczy. Żaden z ludzi nie zarzuciłby mu wieku powyżej dwudziestu pięciu lat. Jego błękitna szata podkreślała idealnie wyrzeźbione ciało.
-Witaj, Scarze-przywitał się.
-Dzień dobry, Adamie-odpowiedział skinąwszy głową Scar.
-Co cię sprowadza do Akademii?
-Mam pewien problem z moim bratem...
-To ten człowiek, który został ci przydzielony?
-Tak, ten sam.
-Jaki konkretnie masz problem?
-To nie jest odpowiednie miejsce na rozmowę...
-Rozumiem. Chodźmy do mnie-zaproponował nauczyciel i wzbił się w powietrze.
Tuż za nim wzbił się Scar.
Lecieli w kierunku jednej z wież - przeznaczonej na sypialnie nauczycieli. Mimo tego, że nikt nie potrzebował snu, ich Władca - Jahwe - chciał dać im własny kąt, trochę prywatności, tylko dla siebie.
Wylądowali na jednym z korytarzy i zaczęli kierować się w stronę pokoju srebrnowłosego. Pokoje na ogół były tak samo wyposarzone. Przy dużym oknie stał stół i dwa krzesła naprzeciwko siebie. Po lewej stronie stało pięknie rzeźbione łoże z ciemnego drzewa. Na miękkim materacu, przy zagłówku, leżało mnóstwo różnej wielkości poduszek. Po prawej stronie były drzwi do łazienki, z której mieszkańcy nieba nie musieli korzystać, ale często brali odprężające kąpiele. Gdy weszli, Adam machnął dłonią, a na stole pojawiły się dwie filiżanki, imbryk i talerzyk z ciastkami. Usiadł przy stoliku, a z imbryka wyskoczył mały wróżek ociekający herbatą.
-Ori, co ty tu robisz?-spytał zdziwiony Adam i zaczął wycierać wróżka.
-Spałem, dziękuję za pobudkę-odpowiedział Ori pretensjonalnie.
-Nie wiedziałem, że lubisz spać w moim ibryku-uśmiechnął się Adam.
-To było niechcący... Mam do ciebie wiadomość, ale nie wiedziałem, gdzie jesteś, a że wcześniej byłem najedzony... a twój imbryk był bliżej niż łóżko...-zaczął plątać Ori.
-A jaką miałeś dla mnie wiadomość?
-Em... Ten tego... Dobra! Lubię spać w twoim imbryku!-wykrzyknął wróżek.
Następnie skrzyżował ręce i z obrażoną miną usiadł na stoliku.
-Nie obrażaj się, Ori. Nie chcemy ci dokuczyć, ani cię obrazić. Chcieliśmy tylko porozmawiać przy herbacie i zdziwiła nas twoja obecność. Następnym razem będziemy wiedzieli, że mamy cię obudzić-powiedział uspokajająco Scar.
-A o czym chcieliście porozmawiać?-spytał zaciekawiony wróżek.
-To prywatna sprawa...-odpowiedział Scar rumieniąc się.
-W takim razie spotkamy się jutro-powiedział Ori i wyleciał przez okno.
-Więc?-spytał Adam.
-Mam pewien problem z bratem...
-Jaki?
-Nie mogę odczytać jego uczuć.
-Jak to?
-Nie mam pojęcia. Płakał, spojrzałrm w jego oczy i nic z nich nie wyczytałem...
-Wspominałeś, że twój brat jest aniołem...
-Ale nawet o tym nie wiedział!
-Nie unoś się tak. Możesz mi o nim powiedzieć coś jeszcze? Jakiej jest rasy?
-Jest aniołem, upadłym aniołem,...
-Jednocześnie?
-No bo... Nasz ojciec... biologiczny był aniołem, a Chase jest zły, więc... Jest aniołem i upadłym aniołem. Dodatkowo ma w sobie kociego demona, jednakże Chase miał go praktycznie od urodzenia, dlatego ich osobowości się połączyły i żaden nie góruje nad drugim. Chase i ja jesteśmy sierotami, ponieważ Chase urodził się z Blizną...
-Blizną? Chcesz mi powiedzieć, że twój brat jest... Łowcą?
-Nie... nie jest... zabrałem go i ukryłem... w innym wymiarze. Ale kiedy tu wrócił... nic nie pamiętał. Nawet mnie...-Scarowi coraz trudniej było mówić.
-Scarze, nie martw się. Stracił pamięć w wyniku zaklęcia, więc da się ją odzyskać-mówił pocieszająco Adam.
-Ale i tak czuję się winny...-mówił coraz ciszej białowłosy.
-Nie martw się... Mogę przeszukać księgi w bibliotece i spytać dyrektora-obiecał nauczyciel.
-Naprawdę?!-ucieszył się Scar.
-Jestem aniołem, mam wolną wolę, ale najlepszego przyjaciela bym nie okłamał-powiedział Adam patrząc mu w oczy.
Scar odwzajemnił mu się szczerym uśmiechem.
-Może odwiedzisz mnie jutro?-spytał z nadzieją.
-Chętnie. Będę szczęśliwy mogąc poznać mojego nowego ucznia.
-Tak... bo... On nie chce uczęszczać do Akademii... On się boi... może udawać, że nie chce, ale... on... ja... chciałbym jedynie wiedzieć dlaczego...
-Nie martw się i zostaw to mnie.
-Dziękuję.
-Cieszę się, że złożyłeś mi wizytę, jednakże jest już późno w tamtej części Ziemii, więc chyba powinieneś już wracać...
-Spotkamy się u mnie z w przyszłym tygodniu.
-Chętnie. Do zobaczenia!-powiedział Adam i patrzył na wylatującego przez okno anioła. Dawniej jego ucznia, dzisiaj przyjaciela.
***
Napisałam kolejną notkę, ale żeby napisać kolejną - muszę poznać wasze zdanie o moim pomyśle. Zamierzam zrobić z Adama i Scara ukochanych (bo do TEGO jeszcze nie doszło), ale nie wiem, czy mogę... znaczy mogę, ale nie wiem czy was (czytelników i czytelniczek) to nie zrazi ^^" Dlatego napiszcie w komentarzah co sądzicie o tej parze. Nie będę czekać, aż wszyscy napiszą swoje opinie, ale mogę poczekać dwa, lub trzy tygodnie. Życzę fajnych wakacji, bo ode mnie notka pojawi się pewnie dopierp po tych dwóch/trzech tygodniach.

1 komentarz:

  1. Pokuszę się o jeszcze jeden komentarz, a co ^^
    Ja - gapa zapomniałam dodać jeszcze coś o jeszcze o Twojej notce. Twój skomentowałam przy okazji VII rozdziału :) Ale wracając do całości, naprawdę mnie zaskoczyłaś. Jaka blizna? Jaki Łowca? Jakie anioły? Chase aniołem? Dobra upadłym... Ale aniołem? xD
    Sprawa jest tak zagmatwana, że aż mam ochotę wiedzieć, co będzie dalej!
    Dobra, poczekam dwa (nie trzy!) tygodnie, może nie eksploduje do tego czasu :D

    OdpowiedzUsuń