-Jesteście tego pewni?-spytał Chase. Miał ogromną nadzieję, że jednak zaprzeczą. Przecież to nie może być prawda. Minęło tyle lat. Dlaczego przeszłość musi mu przypominać o sobie akurat teraz, gdy prawie o niej zapomniał?!
Adam pokiwała głową, gdyż nie mogła wydusić z siebie żadnego dźwięku. Nawet dla tak wysoko postawionej istoty było to zbyt wiele. Scar delikatnie ją przytrzymał. Posłała mu słaby uśmiech. To wystarczyło.
-Ona nie powinna wogóle istnieć-wyjaśnił Stróż.
-Ale skoro już tak się stało...-zaczął lekko zdenerwowany całą sytuacją Książę.
-Chase, nie możesz!-zaprzeczył mu ostro brat.
-Nie możesz mi tego zabronić! Fate jest teraz moją uczennicą!-odparł czarnowłosy.
-Nawet nie wiesz, czym to grozi!-przemawiała mu do rozsądku anielica.
-Wiem wystarczająco dużo!-uniósł głos wojownik.
-Ale...-próbował jeszcze starszy Young.
-Nie ma "ale", Scar. Skończyłem. Ona tu zostaje i dalej będę ją szkolił-przerwał dyskusję jaszczur.
-Powiesz jej w ogóle?-zadał znaczące pytanie albinos.
-Jak będzie...
-Fate jest już uodporniona na takie informacje. To ty powinieneś się przygotować-Adama przerwała potomkowi Heylina.
Chase spojrzał na nią morderczym wzrokiem. Kobieta jednak nie złamała się. Scar przez cały czas próbował złagodzić powstałe mniędzy nimi napięcie, ale po chwili zrezygnował.
-Ja już skończyłem-odezwał się w końcu brunet.-Nie wiem, jak wy-dodał wychodząc z sali tronowej.
Był nabuzowany, więc od razu udał się w swoje ulubione miejsce - komnata do medytacji. Przez pół godziny próbował się odprężyć. Nie przynosiło to jednak zamierzonego skutku. Zamiast się uspokoić, miał tylko więcej niewiadomych. Przez tyle lat starał się odnaleźć tę właśnie istotę i w końcu sam ją dostał, a teraz nie wie, co powinien zrobić. Wyszkoli ją - to oczywiste, ale co potem? Fate jest zbyt zamknięta w sobie, do tego wiele przeżyła. Nie bedzie mu podporządkowana w sposób, w jaki by tego chciał. Zrezygnowany, udał się na posiłek. W jadalni nie było Scara i jego towarzysz(a)ki oraz uczennicy.
"Tym lepiej dla mnie" - pomyślał i usiadł na swoim miejscu. Ignorował przedstawicieli gatunku Idiotus Pospolitus i jak najszybciej opuścił pokój. Po drodze natknął się na migdalące się ze sobą anioły. Ich zachowywanie jednoznacznie wskazywało na to, że ledwo powstrzymują się przed miłosnym aktem na korytarzu. Dał spokój i wszedł do pokoju. Dzień był dość zwyczajny, ale i tak był zmęczony. Może to przez to, czego się dowiedział? Cóż, w końcu nie codziennie człowiek(?) dowiaduje się, że jego uczennica jest strażniczką legendarnego Klucza. Było to jedno z wu, które stworzył Wielki Mistrz Dashi. Potrafiło dowolnie zmienić rzeczywistość. Pamiętał, jak chwalił się nim Mirze. Była nim taka zachwycona. Odetchnął głęboko. Nie może pozwolić by jego myśli znów odpłynęły tak daleko. Zmienił pozycję i ponownie spróbował zasnąć. Nic z tego - znów wspinał swoją ukochaną i to, jak spotkał ją po latach. Tak naprawdę spotkał jej potomkinię, ale była ona dokładnie taka sama. Rozkochał ją w sobie ponownie... i ponownie odszedł.
Książę końcu uznał, że nie warto katować się tymi myślami i sięgnął po książkę. Popatrzył chwilę na okładkę i pomyślał, że do czytania przydało by się światło. Zapalił je i powrócił do kontemplowania okładki. Otworzył książkę na sto-czwartej stronie - rozdział dwunasty.
"Wczesnym rankiem następnego dnia zwinęli obozowisko, by ruszyć przesmykiem prowadzącym do granicy. Horace odstąpił Evanlyn wspaniałego czarnego rumaka, który ongiś należał do Deparnieux. Gdy zaprotestowała, mówiąc, że jest to przecież znacznie lepszy wierzchowiec niż gniadosz, którego dosiadał chłopak. Horace uśmiechnął się nieśmiało:
-Może i tak. Ale jestem przywiązany do Kickera, a i on chyba trochę mnie lubi.
Na tym dyskusja się zakończyła."
Na tym też skończyła się pozostała Chase'owi energia. Odłożył książkę, myślami będąc przy Araluenczykach.~*~
Tak, wiem. Ale uczyłam się do egzaminów. Spoglądając jednak na podręcznik z geografii, wybrałam opcję mniej bolesną. Chciałabym się dostać do dobrego liceum, więc zależy mi na wynikach z egzaminów. Koleżance po fachu chyba też. Do tego trzeba też iść z tematami, które nauczyciele omawiają na lekcjach, więc nauki jest trzy razy więcej. W ferie będę pewnie to wszystko nadrabiać (i kołysać się w przód i w tył , w przód i w tył).
To teraz pytanie: kto wie, jaką książkę czytał Chase?
Koniec transmisji.
Hehehe... motyw zwiadowców... jak ja kocham to opowiadanie.. Jak ja kocham tą książkę.. Jak ja kocham Heylin... jak ja kocham wszystko!!! (Odpał) xD
OdpowiedzUsuń