Tak, tak tym razem moja kole ;) (proszę nie zabijcie mnie za to) Tak więc...przejdźmy do notki:
-Meg?
Widziałaś gdzieś Luka?
-Nie,
a co?
-Prawdę
mówiąc nie wiem, wysłał mi SMS-a, że chce się ze mną spotkać w kuchni, ale tam
go nie było
-Nie,
naprawdę nie wiem co znowu kombinuje. Właśnie, co zamierzasz założyć na dziś
wieczór?
-Co?
Nic, a ma być coś szczególnego dzisiaj?
-No
pokaz fajerwerków!
-Co
niby?
-Pokaz
fajerwerków! El powiedziała Kat, Kat powiedziała Samowi, Sam-Tripowi, a Trip
mnie, że organizowany ma być pokaz fajerwerków
-Nie
chcę niszczyć twoich marzeń Megi, ale to tylko plotki, zresztą nieważne, ja idę
szukać tego debila
Pokazu nie było. I
tak to się właśnie zaczęło.
-Lukas!
Jesteś tu?! To już nie jest śmie…-dziewczyna urwała, gdy dopadł ją zapach
siarki. Zaczęła się krztusić. Dym. Naciągnęła stary szal na nos i rzuciła się
dalej korytarzem.
To
była noc.
Wszyscy
zdążyli już zasnąć. Wszyscy oprócz niej oczywiście. Było cicho. Za cicho. Cisza potęguje strach.
Dziewczyna szła przed siebie. Spróchniałe deski trzeszczały pod jej ciężarem. Dymu
było coraz więcej. Schodząc w dół otwierała kolejne drzwi. Tak. W dół. Do piwnicy.
Trzeba spalić wszystko od podstawy. To było tak nagle. Jej oczy zaczęły łzawić.
Ogień. Ogromne płomienie zdążyły pochłonąć już całą piwnicę. I dalej się
rozprzestrzeniał.
Bip.
-…Fate…
Bip.
-…pomóż
mi…
Bip.
-…proszę…
Dziewczyna
obudziła się dysząc ciężko. Cała oblana była lodowatym potem. Z niemałą trudnością
oddychała. Po jej policzkach mimowolnie
zaczęły płynąć łzy. Rękoma ścisnęła głowę i mocno zacisnęła powieki jakby
próbując wyprzeć z myśli nieprzyjemny sen. Powoli znowu otworzyła oczy i
ostrożnie się rozejrzała.
W
pokoju panowała ciemność. Wszystko było w niej zatopione. Szafki, biórko łóżko, komoda, nawet drzwi były teraz tylko
zarysowanymi niewyraźnie kształtami.
Bip.
Dźwięk
dochodził z komórki, którą dziewczyna wciąż kurczowo trzymała. Fate otworzyła
klapkę telefonu niemo obserwując własne ruchy.
Nowa
wiadomość
Czas
zacząć przedstawienie
X
Dziewczyna
głośno westchnęła. Nie wiedząc czemu, może z racji, że była 3 nad ranem, ale
nie czuła się nawet ani trochę tym zaciekawiona. Bardziej znudzona i trochę
senna. Spokojnie wstała z ziemi i udała się do łazienki. Normalną osobę pewnie
po nocy spędzonej na podłodze wszystko by bolało. Szkoda, że nie była jak
reszta. A może i nie?
Po
załatwieniu wszystkich swoich spraw i przebraniu się nareszcie zeszła na dół do
jadali. Nikogo nie zastała wchodząc do wielkiego pomieszczenia. Jasne, że nikogo tu nie ma kretynko, kto je
śniadanie o 4 rano?! Ale było tu
tak cicho. I była sama. Przyzwyczaiła się do samotności. Ale tutaj nie mogła
znieść wrażenia, że jest obserwowana. Wrażenia, że ktoś cały czas patrzy co ona
robi. Powoli doprowadzało ją to do…właśnie - do czego? Do szaleństwa….
Niespodziewanie
do pokoju wpadła Wuya cała w nieładzie.
-Gdzie
Chase?!-zwróciła się do dziewczyny.
-Mistrz?
Nie wiem niestety, czy coś się stało?
-Ujawniło
się nowe WU
TA-TA-TA
Tak właśnie tu urwę
Tak wiem, że jestem wredna ;p
A tak apropo złych/niezłych wiadomości przez następny miesiąc blog zostawiam w rękach Kate, ze względu no mój następny wyjazd
Życzcie mi powodzenia i żeby mnie nie zjedli jak będę przejeżdżać przez Rumunię
I niech Heylin będzie z wami ;)