piątek, 21 czerwca 2013
Rozdział VII
piątek, 14 czerwca 2013
Rozdział VI
Scar pojawił się nagle na jednym z kwiatów lilii wodnych. W oddali widać było ogromny, wręcz baśniowy pałac. Białowłosy rozłożył skrzydła i razem z innymi aniołami zaczął lecieć w kierunku Akademii.
Gdy wylądował (tym razem majestatycznie), podszedł do niego jeden z profesorów. Mężczyzna ten miał długie, srebrne włosy i stalowe oczy. Żaden z ludzi nie zarzuciłby mu wieku powyżej dwudziestu pięciu lat. Jego błękitna szata podkreślała idealnie wyrzeźbione ciało.
-Witaj, Scarze-przywitał się.
-Dzień dobry, Adamie-odpowiedział skinąwszy głową Scar.
-Co cię sprowadza do Akademii?
-Mam pewien problem z moim bratem...
-To ten człowiek, który został ci przydzielony?
-Tak, ten sam.
-Jaki konkretnie masz problem?
-To nie jest odpowiednie miejsce na rozmowę...
-Rozumiem. Chodźmy do mnie-zaproponował nauczyciel i wzbił się w powietrze.
Tuż za nim wzbił się Scar.
Lecieli w kierunku jednej z wież - przeznaczonej na sypialnie nauczycieli. Mimo tego, że nikt nie potrzebował snu, ich Władca - Jahwe - chciał dać im własny kąt, trochę prywatności, tylko dla siebie.
Wylądowali na jednym z korytarzy i zaczęli kierować się w stronę pokoju srebrnowłosego. Pokoje na ogół były tak samo wyposarzone. Przy dużym oknie stał stół i dwa krzesła naprzeciwko siebie. Po lewej stronie stało pięknie rzeźbione łoże z ciemnego drzewa. Na miękkim materacu, przy zagłówku, leżało mnóstwo różnej wielkości poduszek. Po prawej stronie były drzwi do łazienki, z której mieszkańcy nieba nie musieli korzystać, ale często brali odprężające kąpiele. Gdy weszli, Adam machnął dłonią, a na stole pojawiły się dwie filiżanki, imbryk i talerzyk z ciastkami. Usiadł przy stoliku, a z imbryka wyskoczył mały wróżek ociekający herbatą.
-Ori, co ty tu robisz?-spytał zdziwiony Adam i zaczął wycierać wróżka.
-Spałem, dziękuję za pobudkę-odpowiedział Ori pretensjonalnie.
-Nie wiedziałem, że lubisz spać w moim ibryku-uśmiechnął się Adam.
-To było niechcący... Mam do ciebie wiadomość, ale nie wiedziałem, gdzie jesteś, a że wcześniej byłem najedzony... a twój imbryk był bliżej niż łóżko...-zaczął plątać Ori.
-A jaką miałeś dla mnie wiadomość?
-Em... Ten tego... Dobra! Lubię spać w twoim imbryku!-wykrzyknął wróżek.
Następnie skrzyżował ręce i z obrażoną miną usiadł na stoliku.
-Nie obrażaj się, Ori. Nie chcemy ci dokuczyć, ani cię obrazić. Chcieliśmy tylko porozmawiać przy herbacie i zdziwiła nas twoja obecność. Następnym razem będziemy wiedzieli, że mamy cię obudzić-powiedział uspokajająco Scar.
-A o czym chcieliście porozmawiać?-spytał zaciekawiony wróżek.
-To prywatna sprawa...-odpowiedział Scar rumieniąc się.
-W takim razie spotkamy się jutro-powiedział Ori i wyleciał przez okno.
-Więc?-spytał Adam.
-Mam pewien problem z bratem...
-Jaki?
-Nie mogę odczytać jego uczuć.
-Jak to?
-Nie mam pojęcia. Płakał, spojrzałrm w jego oczy i nic z nich nie wyczytałem...
-Wspominałeś, że twój brat jest aniołem...
-Ale nawet o tym nie wiedział!
-Nie unoś się tak. Możesz mi o nim powiedzieć coś jeszcze? Jakiej jest rasy?
-Jest aniołem, upadłym aniołem,...
-Jednocześnie?
-No bo... Nasz ojciec... biologiczny był aniołem, a Chase jest zły, więc... Jest aniołem i upadłym aniołem. Dodatkowo ma w sobie kociego demona, jednakże Chase miał go praktycznie od urodzenia, dlatego ich osobowości się połączyły i żaden nie góruje nad drugim. Chase i ja jesteśmy sierotami, ponieważ Chase urodził się z Blizną...
-Blizną? Chcesz mi powiedzieć, że twój brat jest... Łowcą?
-Nie... nie jest... zabrałem go i ukryłem... w innym wymiarze. Ale kiedy tu wrócił... nic nie pamiętał. Nawet mnie...-Scarowi coraz trudniej było mówić.
-Scarze, nie martw się. Stracił pamięć w wyniku zaklęcia, więc da się ją odzyskać-mówił pocieszająco Adam.
-Ale i tak czuję się winny...-mówił coraz ciszej białowłosy.
-Nie martw się... Mogę przeszukać księgi w bibliotece i spytać dyrektora-obiecał nauczyciel.
-Naprawdę?!-ucieszył się Scar.
-Jestem aniołem, mam wolną wolę, ale najlepszego przyjaciela bym nie okłamał-powiedział Adam patrząc mu w oczy.
Scar odwzajemnił mu się szczerym uśmiechem.
-Może odwiedzisz mnie jutro?-spytał z nadzieją.
-Chętnie. Będę szczęśliwy mogąc poznać mojego nowego ucznia.
-Tak... bo... On nie chce uczęszczać do Akademii... On się boi... może udawać, że nie chce, ale... on... ja... chciałbym jedynie wiedzieć dlaczego...
-Nie martw się i zostaw to mnie.
-Dziękuję.
-Cieszę się, że złożyłeś mi wizytę, jednakże jest już późno w tamtej części Ziemii, więc chyba powinieneś już wracać...
-Spotkamy się u mnie z w przyszłym tygodniu.
-Chętnie. Do zobaczenia!-powiedział Adam i patrzył na wylatującego przez okno anioła. Dawniej jego ucznia, dzisiaj przyjaciela.
***
Napisałam kolejną notkę, ale żeby napisać kolejną - muszę poznać wasze zdanie o moim pomyśle. Zamierzam zrobić z Adama i Scara ukochanych (bo do TEGO jeszcze nie doszło), ale nie wiem, czy mogę... znaczy mogę, ale nie wiem czy was (czytelników i czytelniczek) to nie zrazi ^^" Dlatego napiszcie w komentarzah co sądzicie o tej parze. Nie będę czekać, aż wszyscy napiszą swoje opinie, ale mogę poczekać dwa, lub trzy tygodnie. Życzę fajnych wakacji, bo ode mnie notka pojawi się pewnie dopierp po tych dwóch/trzech tygodniach.
piątek, 7 czerwca 2013
Rozdział V
Chase medytował w jednym z ogrodów, gdy nagle zauważył białowłosą postać lecącą w jego stronę. Szybko rozpoznał swojego... brata. Nadal nie mógł się do tego przyzwyczaić. Scar coraz bardziej zniżał swój lot. Gdy był kilka metrów nad ziemią, próbował zgrabnie i majestatycznie, jak na anioła przystało, wylądować. I udało mu się, zgrabnie i majestatycznie wylądował na Chasie.
-Witaj, braciszku. Martwiłem się o ciebie-powiedział ściskając czarnowłosego za szyję.
-Aha... Wygodnie ci?-spytał już lekko podirytowany Chase uderzając palcami o ziemię.
-Tak! Dziękuję, że pytasz!-wykrzyknął uradowany anioł.-Muszę przyznać, że bez tej zbroi byłbyś wygodniejszy.
-Dzięki za informację następnym razem jak będzesz chciał na mnie poleżeć założę miekki sweterek!
-Naprawdę?! Zrobisz to dla mnie?!
-Nie! A teraz złaź ze mnie!
-Zachowujesz się bardzo niegrzecznie... Będziemy musieli popracować nad twoim charakterem i szacunkiem do starszych.
Chase, nie chcąc dłużej ciągnąć tej bezcelowej konwersacji, zwalił z siebie brata i wszedł do pałacu. Prawie biegł kierując się do swojej komnaty. Nie wiedział czemu te słowa wywołały u niego żal.
-Może dlatego, że ojciec wypowiedział kiedyś podobne słowa?-spytał sam siebie i poczuł coś wilgotnegona swej twarzy.
Otarł szybko oczy. Kto to słyszał, aby Książę Ciemności płakał?! I to z tak błachego powodu, jak słowa brata i ojca?
Nagle zobaczył białe światło, które zaczęło formować się w postać. Patrzył oniemiały na swojego brata.
-Chase!-krzyknął przestraszony, podbiegając do niego.-Co się stało?-spytał spokojniej, trzymając go za ramiona i próbując spojrzeć mu w oczy.
Bezskutecznie, ponieważ czarnowłosy uporczywie spuszczał wzrok. Po jego policzkach nadal spływały łzy.
-Braciszku...-szepnął.
Chase nadal milczał i drżał powstrzymując łzy, które białowłosy delikatnie otarł.
-Co się stało spytał unosząc twarz brata, aby spojrzeć mu w oczy.-Coś powiedziałem?-stwierdził bardziej niż spytał.
Czarnowłosy zacisnął powieki i kiwnął głową.
-Powiesz mi o co chodzi?-spytał z nadzieją.
-Nie-szepnął Chase i wstał.
Otworzył drzwi i wskazując na nie powiedział:
-Już późno, chcę się położyć.
-Dobrze... Ale pamiętwj, że tłumienie w sobie cierpienia może doprowadzić do tragedii-powiedział i wyszedł.
Chase jeszcze chwilę patrzył na drzwi, o czym pokręcił głową i zaczął przygotowywać się do snu.
W tym samym czasie, Scar szedł zamyślony przez pałac.
Co mogło go tak zasmucić? Przecież jestem aniołem... Aniołem Stróżem... Jego Aniołem Stróżem... Powinieniem wiedzieć. Przecież spojrzałem w jego oczy. Powinienem to dostrzec, wyczytać coś. Czytanie z oczu i chronieniem się przed tym to coś, co umieją tylko anioły wyższej rangi. Chase nim nie jest-myślał, aż dotarł do swojej komnaty. Wszedł do niej i zamknąwszy drzwi na klucz powiedział do siebie:
-Będę musiał to sprawdzić-szepnął i pstryknąwszy palcami przeniósł się do swojej Anielskiej Akademii.
piątek, 24 maja 2013
Przepraszam...
Tak właśnie- przyznaję się bez bicia-zawaliłam
Ode mnie już w maju notki niestety nie będzie- mam nieoczekiwany wyjazd ( Anglioo nadchodzęę)
SPRÓBUJĘ napisać coś przez wyjazd, ale nie oczekujcie niczego wielkiego
Jest cień szansy, że Kate jeszcze coś wkleji, ale ode mnie niczego nie oczekujcie-walczyłam dzielnie i niestety poległam
(PS. Dla Raylie- chyba jedynej osoby, która czyta ten blog: przepraszam, że nie zostawiałam u ciebie ostatnio komentarzy, ale czytałam nowe notki i są genialne, i cały czas gdy czytam jestem ciekawa co będzie dalej *brawo*)
Tak więc jeszcze raz przepraszam
Katerina
piątek, 26 kwietnia 2013
Rozdział IV
Rozdział IV
Co mogłabyś zrobić żeby poznać prawdę?
czwartek, 28 marca 2013
Rozdział III
Mijał trzeci dzień od pojawienia się Scara. Chase ani razu nie wyszedł ze swojego pokoju. Nikt mu nie przeszkadzał. Nawet Wuya rozumiała, że musi on wszystko przemyśleć.
Wuya, Fate i Scar jedli właśnie obiad, gdy Chase postanowił się na nim pojawić.
–Chase, wszystko w porządku?–spytała bordowowłosa.
–Nie–odpowiedział krótko Chase.
–Ale wyszedłeś z pokoju, to już coś–powiedział Scar.
–Czemu wyszedłeś... mistrzu?–spytała Fate.
–Nudziło mi się–odpowiedział czarnowłosy.
–Nudziło ci się?–powtórzyła Wuya.
–To właśnie powiedziałem–odpowiedział Chase.
–Skoro wyszedłeś z pokoju, to będziemy mogli zacząć trening... Tobenai–powiedział Scar i wybuchnął śmiechem.
–Tobenai?–powtórzyła Wuya.
–A tobie co? „Repet" ci się załączył?–spytał białowłosy. –Tobenai, czyli nielot. To anioł, który jeszcze nie umie latać Często są to uczniowie pierwszego roku w Heaven Academy–wytłumaczył.
–Nie chcę–powiedział Chase.
–Co?...–spytał Scar.
–Nie chcę się uczyć latać–powtórzył czarnowłosy.
–Ale, czemu?–spytał starszy z Young'ów.
–Po prostu nie chcę–powiedział cicho złotooki.
–Chase...–szepnął Scar i chciał położyć mu dłoń na ramieniu, gdy ten wstał.
–Wyhodzę–zakomunikował.–Nie czekajcie na mnie–dodał i wyszedł z jadalni.
Po chwili już biegł po zielonej łące. Nie patrzył dokąd biegnie. Zdał sobie sprawę gdzie jest dopiero, kiedy nagle zobaczył przed sobą bramę kasztoru Senshi. Przed klasztrem stał już Guan i kilku lepiej wyszkolonych uczniów. Czarnowłosy nagle się zatrzymał, poślizgnął na trawie i przewrócił. Zauważył, że Guan uśmiechnął się widząc to.
–Co cię tu sprowadza?–spytał mnich, gdy jego były przyjaciel w końcu wstał.
–Jestem tu przypadkiem–odpowiedział brunet przez zaciśnięte zęby.
Przez chwilę stali w ciszy.
Mnich otwierał usta by coś powiedzieć, jednak Chase go ubiegł.
-Do zobaczenia-pożegnał się chłodno i odbiegł w przeciwną stronę. Skierował się w stronę swojego pałacu. Chciał obejrzeć stary klasztor. Nie spodziewał się, że nadal funkcjonuje i że Guan jest tam mistrzem.
Zrobiło się już całkiem ciemno. Na niebie widać było pierwsze gwiazdy. Zwolnił bieg i spojrzał w górę. Położył się na trawie i zaczął szukać znanych konstelacji. Ma przecież dużo czasu. Nagle zauważył Scara szybującego po nocnym niebie. Białowłosy również go zauważył i szybko zleciał na ziemię.
sobota, 5 stycznia 2013
Rozdział II
Anioł miał krótkie, sterczące na wszystkie strony, białe włosy. Ubrany był w biały t-shirt, jasną, skórzaną kurtkę, jeans'owe spodnie z szerokimi nogawkami i najzwyklejsze buty. Na ustach gościł mu szczery uśmiech, a z pleców wyrastała para śnieżnobiałych skrzydeł.
-Kim?-zdziwili się wszyscy.
-Jestem starszym bratem Chase'a-powtórzył skrzydlaty.
-Ale ja nie mam starszego brata!-oburzył się czarnowłosy.
-Aaa... Bo ty nie wiesz!-walnął się otwartą dłonią w czoło anioł.
-Niby czego nie wiem?-spytał Chase.
-Dobra... Eee... Zacznijmy od początku... Jestem Scar. Jestem twoim starszym bratem, ale mam inną matkę-powedział.
-Co?!-krzyknął Chase i wstał od stołu.
-Nasz ojciec był aniołem. Chyba nie myślałeś, że związałby się z elficą na stałe?-spytał ironicznie Scar.
-El-elficą?!-wykrzyknął Chase.-Wychowałem się w ludzkiej rodzinie!-krzyknął oburzony.
Teraz to Scar się zdziwił.
-Ty naprawdę nie wiesz?-spytał cicho.
-Czego nie wiem?-Władca Heylinu zaczynał się już powoli denerwować.
Scar zacisnął dłonie w pięści.
-Jak mogli ci nie powiedzieć? Na dodatek oddali cię jacymś obcym ludziom, którzy traktowali cię jak jakiegoś wyrzutka. Gdybym wiedział od razu bym cię stamtąd zabrał-mówił do siebie.
Przez chilę panowała niezręczna cisza. Słychać było jedynie łkanie Scara. Chase wyraźnie chciał coś powiedzieć, ale nie wiedział co. Westchnął tylko i spuścił wzrok. Pdszedł do anioła i położył mu dłoń na ramieniu.
-Może... Chodź, opowiesz mi wszystko na spokojnie-zaproponował i wymusił na twarzy coś na kształt uśmiechu.
-D-dobrze-szepnął Scar i poszedł za Chasem do jego sypialni.